wypadek wiatrakowca w Krzeczynie

Marek Adamski
Posty: 23
Rejestracja: czw lip 20, 2017 12:56 pm

wypadek wiatrakowca w Krzeczynie

Post autor: Marek Adamski » pt lip 20, 2018 7:46 am

Tak naprawdę różnie bywa i już bywało z naszym forum lotniczym, także postanowiłem dublować świeże napisane tematy również na tym forum;
W temacie pod tytułem wypadek wiatrakowca w Krzeczynie ostatni mój wpis ;
http://forum.lotniczapolska.pl/read.php ... #msg-45843

Masz rację Marek PKBWL się nie popisała zresztą nie tylko przy tym zdarzeniu z udziałem wiatrakowca. Dlaczego tak twierdzę...wystarczy poczytać raporty z innych zdarzeń z udziałem wiatrakowców i tam jak na dłoni można znaleźć informację dotyczące przyczyny zdarzenia. Wystarczy się wczytać, a następnie połączyć zawarte informacje z doświadczeniem i dostępną wiedzą, ale o tym w odrębnym poście.
Większość osób które znam z którymi rozmawiałem stanowczo twierdziły , że przyczyna tego tragicznego wypadku leży w łopatach Eli czyli w braku ich wytrzymałości. Niektórzy twierdzili nawet , że już na Elę nie wsiądą widząc tak mizerny profil, a jeszcze inni twierdzą stanowczo , że to nie jedyne takie zdarzenie związane z wiatrakowcem Ela, bo zarejestrowano takie trzy inne zdarzenia, które zostały zamiecione pod dywan. Tu zastanawiam się czy zamieciono pod dywan sam wiatrakowiec, czy łącznie z uczestniczącymi w zdarzeniu osobami....
Na poważnie ... wielu z nas skupiło swoją uwagę na samym skutku, czyli na urwaniu i odmaszerowaniu obydwu łopat tego wiatrakowca. Wiele osób przykuły opublikowane zdjęcia przez PKBWL i zwróciło uwagę właśnie na łopaty. W mojej ocenie uważam , że nie może być nic bardziej mylnego, bo sama przyczyna może leżeć zupełnie gdzie indziej.
Pomijając silnik który po uderzeniu w ziemię odpadł kilkanaście metrów od wraku / ze zdjęć można wnioskować że po uszkodzonej tylko jednej łopacie prawdopodobnie nie pracował / .
Zauważmy, że zapewne wspomniany silnik z pewnością został poddany badaniu i ekspertyzie biegłego który już wstępnie może stwierdzić czy silnik się zatarł i czy w trakcie zdarzenia przed uderzeniem w ziemie pracował. Jeśli kręcąc wałem korbowym uzyskamy swobodny jego obrót może to w 90 procentach świadczyć, że silnik nie uległ zatarciu.
Nie chcę pisać o czymś oczywistym , bo jeśli chodzi o silniki to w tej materii biegłych mamy bardzo dobrych, ale jeśli chodzi o mechanoskopie / mam tu na myśli miejsca pęknięć- uszkodzeń aluminiowego dźwigara / to tu miałbym pewne obawy czy biegły lub biegli będą w stanie jednoznacznienie, trafnie ze 100 procentową pewnością określić, czy z powierzchni ich przekroju będzie można wyczytać laboratoryjnie, czy zaistniałe uszkodzenia mogę jednoznacznie świadczyć o natychmiastowym zniszczeniu - zerwaniu, czy zmęczeniu, czy ostatecznie miejscowym osłabieniu poprzez np. korozję dźwigara.
Jeśli ktoś oglądał zdjęcia raportu 525/17 z przedmiotowego zdarzenia to na zbliżeniu krawędzi złamanej łopaty jak i na zdjęciu zbliżenia hubbara z urwanymi łopatami widać , że łopaty zostały wyrwane do góry. Jak wspomniano we wstępnym raporcie z wytłuszczeniem pisanej myśli ..." W 2015 roku podczas użytkowania wiatrakowca doszło do uszkodzenia jednej z łopat wirnika nośnego "... oczywiście nie popieram, nie pochwalam i uważam , ze taki uszkodzony wirnik powinien wylądować na złomie, ale tu został powiedzmy "naprawiony" i wykorzystywany do operacji lotniczych.
Osobiście zwróciłbym bardzo dużą uwagę na serce powierzchni nośnej czyli na głowicę z której równie dobrze można bardzo wiele wyczytać.
Nikt nawet przez moment nie wspomniał o wprowadzeniu wiatrakowca w stan ujemnego przeciążenia co związane jest z bardzo dużym błędem pilotażu wiatrakowców. Jeśli piloci wprowadziliby nieświadomie w taki stan to wówczas mogłoby właśnie się tak zadziać , że wirnik po nadmiernym wyhamowaniu / a są to sekundy / nie mając dostatecznych obrotów wirnika, a co za tym idzie dostatecznej siły odśrodkowej i siły nośnej spadliby jak kamień.
Mając do czynienia z taką sytuacją z takim niebezpiecznym stanem lotu, a mogła tu taka wystąpić łopaty nie mając odpowiedziach obrotów , siły odśrodkowej, a wytwarzana siła nośna jest prawie zerowa, więc nie ma innej możliwości jak złamanie się obydwu łopat jak w tym zdarzeniu.
To jest moje zdanie i moje przemyślenia co do tego tragicznego zdarzenia.
Dlaczego akurat głowica ? napisałem na samym początku , że wyjaśnię to w innym poście.

Pozdrawiam
MArek

ODPOWIEDZ