Natalka Kruczyk - pożegnanie

Ruda
Posty: 15
Rejestracja: śr sie 02, 2017 5:43 am

Natalka Kruczyk - pożegnanie

Post autor: Ruda » wt cze 18, 2019 2:58 pm

Nasi ojcowie kochali latać i tę miłość przelali na nas. Gdy się spotkali, spotkałyśmy się więc i my, ich córeczki. Miałam wtedy 9 lat. Natalka 14. Dzieciństwo spędziłyśmy na polanach i lądowiskach, najpierw „tatusiów” obserwując, potem latając z nimi.
Natalka została najmłodszą paralotniarką w regionie. Wkrótce zasiadła za sterownicą motolotni. Latała, jakby skrzydła nie tkwiły w konstrukcji, ale wyrastały jej z ramion. Jakby jej było mało wrażeń, zaczęła jeździć motocyklem. Pięć lat starsza, zawsze uśmiechnięta i wesoła, imponowała mi otwartością na świat i ludzi.

I nagle auto, za którym jechała, gubi przyczepę... Lekarze nie dawali jej szans. Choć los postawił przed nią ogromne wyzwanie, nigdy się nie załamała. Z podniesioną głową po wielu miesiącach w szpitalach, kilkunastu operacjach i żmudnej rehabilitacji, wywalczyła swoje normalne życie. Do latania i na motocykl nie wróciła, ale zawsze skrzydła były bliskie jej sercu. Jeszcze zanim odrzuciła kule i potem, nigdy nie opuściła Mikrolotowych Mistrzostw „Kontaktów”, organizowanych przez mojego tatę z przyjaciółmi. Bo też zawsze startował w nich jej tato, Krzysiu Kruczyk. Latałam z nim w motolotniowych rajdach, Natalkę pochłonęły studia prawnicze. Szczęście nie trwało długo, bo los w tragicznym wypadku motolotniowym pod Szczepankowem zabrał jej tatę, kazał dorosnąć i mierzyć się ze światem. Mierzyła się z nim dzielnie i na kolejnych mikrolotowych zawodach w Łomży fetowaliśmy zdany egzamin na aplikację adwokacką Natalki.

W ubiegłym roku nie pojawiła się w Łomży. Zawody były we wrześniu, za miesiąc miała przyjść na świat Kalinka. Dwa miesiące wcześniej dowiedziała się, że znowu musi walczyć. Tym razem przeciwnikiem był nowotwór. Nie zamierzała się poddać. Urodziła Kalinkę. Kochała życie, a teraz nabrało ono dla niej jeszcze piękniejszego wymiaru.

Do końca była dobrej myśli... Niestety, tym razem los był silniejszy...

Wielki i szczery uśmiech, rozpierająca i napędzająca energia, ogromna siła woli, wielka miłość życia, otwartość i serdeczność do każdego. Taka była Natalka Kruczyk z Ostrołęki. Taką, Natalko, zostaniesz w mojej pamięci… I myślę, że nie tylko mojej.

Dominika Tocka


Nabożeństwo żałobne odprawione zostanie w Kościele św. Antoniego (Klasztor) w Ostrołęce w środę, 19 czerwca, o godzinie 14.00. Spocznie obok swojego taty na cmentarzu parafialnym.
Załączniki
FB_IMG_1560869416918.jpg
FB_IMG_1560869416918.jpg (111.4 KiB) Przejrzano 969 razy

ODPOWIEDZ